sobota, 23 maja 2015

Mixedmedia background tutorial

Dziś pokażę jak zrobić mixedmediowe tło dla layoutu.

Przeważnie wszystkie prace jakie robię są nieprzemyślane i niezaplanowane.
Działam pod wpływem chwili, impulsu, czy też intuicji i wszystko jakoś się dzieje.
Efekt, praktycznie do samego końca jest mi samej nieznany.
Z tego powodu czasem tworząc tło do LO stale myślę o tym, jak nieciekawie, 
lub wręcz brzydko wygląda ono w trakcie tworzenia.
Potem jednak dochodzą dodatki, zdjęcie i wszystko nabiera kształtu.

Poniżej zajawka tego, jak ostatecznie będzie wyglądać LO.




Potrzebne materiały to:

maski, pędzle, nagrzewnica, szpachelka, lub stara karta kredytowa,
stemple, tusze, pękająca pasta strukturalna, farbka brokatowa, mgiełki.

Ostatecznie użyłam też drugiego rodzaju pasty i tuszu akrylowego, 
których nie ma na zdjęciu.

Wszystkie potrzebne rzeczy dobieramy wg własnego gustu. 
Przecież nie chodzi o dokładne skopiowanie tła, ale o technikę jaką stosuję.


Wybieram papier i za pomocą dużego pędzla i gessa tapuję tło tak,
aby powstał efekt jak na zdjęciu. 
Nie rozcieńczam gessa, nabieram je prosto z pudełka.


Mgiełkami w wybranym kolorze barwię tło, 
aż do uzyskania satysfakcjonującego mnie efektu.
Robię pierwsze stemplowania, w tym przypadku białym i srebrnym tuszem.


W tym momencie tło wygląda jak na zdjęciu poniżej.
Wygląda nieciekawie.


Dodaję kolejne stemplowania czarnym tuszem i stemplem do tła.
Nadal nie wiadomo co z tego wyjdzie.


Chlapię za pomocą patyczka szaszłykowego tuszem akrylowym i farbką brokatową,
a także mgiełką w kolorze srebrnym.


Moje chlapanki w zbliżeniu.


Przez wybraną maskę nakładam pastę pękającą. 
Równie dobrze można użyć zwykłą pastę strukturalną, lub
nałożyć przez maskę gesso.


W międzyczasie decyduję się na drugi rodzaj pasty.


Nakładam przez inną maskę za pomocą pędzla silikonowego.


Otrzymuję taki efekt, podoba mi się ta faktura.


Tło nie wygląda obiecująco prawda?
Wszystko jeszcze jest mokre.



Jednak, gdy powoli pojawiają się dodatki wszystko się zmienia.
Praca nabiera kształtu i od zwątpienia powoli przechodzę w stan zadowolenia.



Tekturki barwię tuszami i pokrywam crackle accents, a także czarnym gesso.
Podobnie postępuję z kwiatami, jeśli zachodzi taka potrzeba.



Tu i ówdzie akcentuję elementy dekoracyjne farbką brokatową.
Widzicie te śliczne pęknięcia? 
Kto czasem odwiedza mojego bloga ten wie, że ubóstwiam ten efekt.



Dokładam kryształki i perełki w płynie.



Niteczki, zszywki, spinacze, gaza zabarwiona grafitową i czerwoną mgiełką.



Praca jest gotowa :)
Mam nadzieję, że mój kurs przyda się komuś i zainspiruje choć po części Wasze działania.



9 komentarzy:

  1. Wow, ekstra! Ja zawsze się zastanawiam, jak tworzysz swoje tła, a tu tak wszystko ładnie pokazane :D widzę, że znacznie rozsądniej używasz past - w sensie, że na brzegach pracy, bo ja je nakładam mniej więcej tam, gdzie planuję kompozycję i staram się trochę wyjść na boki, ale zazwyczaj okazuje się to za mało i zakrywam sobie potem dodatkami całą pieczołowicie robioną strukturę :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech! No i nie wiem co napisać ;) Chyba to, że fascynującą podróż odbyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. super. Jak ja się cieszę, że nie jestem sama z faktem, że gdy zaczynam moją pracę, to nie wiem co z tego wyniknie ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wszystko rozumiem, ten layout to makabrycznie trudny projekt. Nie dałabym rady, serio. Podziwiam, podziwiam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle - fantastycznie! Świetnie pokazałaś jak tworzysz.

    OdpowiedzUsuń
  6. piękna praca! dziękuję za udział w wyzwaniu I like challenges :)

    OdpowiedzUsuń
  7. taaa, że niby pokazałaś, jak Ty to robisz i myślisz, że Pinezka nie spróbowała? spróbowała. a co jej wyszło? na pewno nie to, co Tobie, czyli nie arcydzieło! bossskie kolory, uwielbiam tu zaglądać do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)

Podobne posty

.